Trener też może być idolem.

Tytuł wpisu jasno mówi co będzie przedmiotem moich dzisiejszych wywodów. Pokuszę się o nieco przydługawy wstęp, bo jest on solą moję dzisiejszej puenty. Zacznijmy więc od początku.

Trenując sport wyczynowo przez ponad 20 lat zacząłem się zastanawiać w pewnym momencie co jako pierwsze zatrzymało mnie przy niezwykle ciężkim reżimie treningowym i pozwoliło mi przetrwać lata przygotowań? Pierwsza myśl kołacząca się w moim umyśle wręcz wrzeszczała: "trener"! To prawda, że jeśli nie mamy zaufania do naszego trenera i nie czujemy się z nim związani emocjonalnie to w wielu przypadkach nie jesteśmy w stanie osiągnąć spektakularnych wyników jako zawodnik. Moi pierwsi trenerzy nie mieli na koncie sukcesów szkoleniowych z pierwszych stron gazet. Nie byli tak kojarzeni jak Antoni Piechniczek, czy Franciszek Smuda. Za to potrafili mi wpoić odpowiednie, idące ze mną do dziś wartości, miałem do nich wielkie zaufanie i śmiało mogę powiedzieć, że byli dla mnie idolami. Czytając dzisiejsze prasowe sensacje zacząłem się zastanawiać, czy młodzi, polscy piłkarze też widzą w swoich trenerach idoli pokroju Mourinho? Mając pewne doświadczenie w pracy z piłkarzami i wiele drużyn "na koncie" o bardzo zróżnicowanym poziomie sportowym (od klubu osiedlowego po Młodą Ekstraklasę) obserwowałem wiele sytuacji. Zdarzały się takie, gdzie trenerzy nie byli darzeni żadnym szacunkiem, a już na pewno nie byli traktowani jak wzorce osobowe. W większości przypadków był to raczej strach, niż zaufanie i podziw. Wynika to z różnych przyczyn - czasem wina leży po stronie krnąbrnego zawodnika, a czasem po stronie trenera nie potrafiącego w odpowiedni sposób podejść do podopiecznego. Ostatnio ten temat wrócił do mnie jak bumerang przy okazji zajęć Akademii Kreatywnego Futbolu, w której jestem jednym z trybików pchających tą maszynę do przodu. Nie ma porządnej szkoły piłkarskiej, która szkoli tylko zawodników z pola. Dlatego przy Akademii Kreatywnego Futbolu powstaje Akademia Bramkarska! Do czego jednak dąrzę pisząc te słowa? Mianowicie do tego, że trenerem koordynującym działania tej Akademii i jednocześnie również jej szkoleniowcem będzie trener Paweł Primel. Nazwisko znane w środowisku piłkarskim chociażby z Lecha Poznań, w którym jako trener bramkarzy zdobywał tytuł Mistrza Polski. Aktualnie trener Primel jest trenerem bramkarzy Wisły Kraków. Przejdzmy jednak do sedna. Niedawno zorganizowaliśmy pierwsze, pokazowe zajęcia z tym znanym szkoleniowcem dla młodych bramkarzy z naszej Akademii. Oczami młodego zawodnika obserwowałem zajęcia, na których młodzi sportowcy wpatrzeni w trenera jak w obrazek egzekwowali błyskawicznie jego polecenia. Takiego zaangażowania zawodników, zwłaszcza tych najmłodszych, nie widuje się bardzo często. Moje serce rosło więc z minuty na minutę widząc jak ogromna wiedza z boisk ekstraklasowych przenoszona jest sprawnie na grunt sportu młodzieżowego. Dzieciaki z wypiekami na twarzy wykonywały wszystkie ćwiczenia i nawet jeśli na początku nie szło im idealnie, to w kolejnych powtórzeniach widać było wyraźną poprawę. Taki kontakt trenera z zawodnikami nie jest zjawiskiem oczywistym, zwłaszcza gdy Ci zawodnicy wcześniej nie wiedzieli, że będą mieli takie zajęcia - to była niespodzianka! Doszedłem do jednego wniosku widząc reakcję młodych piłkarzy/bramkarzy na kontakt ze świeżo poznanym szkoleniowcem. Tylko trener z wielkim doświadczeniem i osiągnięciami, ale też ogromną charyzmą jest w stanie tak błyskawicznie zdobyć zaufanie i podziw zawodnika. Tak było z moimi trenerami, tak było też na zajęciach z trenerem Primelem. Dzisiaj mogę powiedzieć śmiało, że dla tych chłopaków, którzy mogli potrenować z trenerem bramkarzy Wisły Kraków narodził się nowy idol. Nie nazywa się on jednak Iker Casillas, czy Petr Cech lecz bardziej swojsko: Paweł Primel.
Trwa ładowanie komentarzy...